HISTORIA KS. ZBIGNIEWA GADOMSKIEGO

Ks. Zbigniew Gadomski -  najdłużej więziony duchowny katolicki w PRL 

  W dniu 15 lipca1993 roku, w Kozłowie Miechowskim odbył się pogrzeb proboszcza tamtejszej parafii, ks. Kanonika Zbigniewa Gadomskiego. Uroczystościom na cmentarzu i w kościele przewodniczył ks. Bp Mieczysław Jaworski, Sufragan Diecezji Kieleckiej. Uczestniczyło w nich, prócz parafian ponad stu księży, bardzo liczne delegacje organizacji kombatanckich, społecznych z pocztami sztandarowymi, harcerze, wielu znajomych, przyjaciół przybyłych z różnych stron kraju.    

Kim był ten skromny proboszcz wiejskiej parafii, którego żegnało tak wiele osób duchownych jak i świeckich ?


Zbigniew Gadomski urodził się 1 czerwca 1920 r. w Strzemieszycach Wielkich w powiecie będzińskim, w rodzinie o głębokich tradycjach patriotycznych. Dziadek, Karol Bonawentura-Gadomski brał udział w Powstaniu Styczniowym, za co zapłacił, poza osobistymi prześladowaniami, konfiskatą  rodowego majątku ziemskiego.        Z domu, prócz patriotyzmu wyniósł równie głęboką wiarę religijną. Podczas nauki w szkole średniej w Olkuszu należał do harcerstwa. Jego drużynowy Zbyszek Makusz-Woronicz,późniejszy szef kontrwywiadu Lwowskiego Obszaru AK-szkoląc swoich, zwłaszcza starszych podwładnych, niejako na wyrost w dziedzinach oficjalnie nie wchodzących w skład programowy ZHP przewidywał, że właśnie Zbyszek Gadomski w niedalekiej przyszłości,  po ukończeniu szkoły podchorążych, będzie doskonałym młodym dowódcą wojskowym. Stało się inaczej.

Po uzyskaniu matury Zbigniew zapukał do drzwi Seminarium Duchownego w Kielcach. Był koniec maja 1939 roku. Został przyjęty. Po żagwiącym wrześniu, po przetoczeniu się frontu, w połowie października został wezwany do Seminarium. Rozpoczęła się nauka. 

Jako młody kapłan, po święceniach 1 lipca 1945 roku skierowany został do parafii w Sułoszowej a następnie po trzech latach pracy, do parafii w Stopnicy. Niecały rok później, w tymże samym dniu -19 kwietnia 1950 roku aresztowani zostali zarówno ks. dziekan Piotr Oborski, jak i ks. wikariusz Zbigniew Gadomski. Aresztowania dokonali i śledztwo prowadzili funkcjonariusze Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie.

Prowadzone przez wiele miesięcy, przy pomocy metod pochodzących z arsenału sowieckich służb bezpieczeństwa, w zaplanowanej części okazywało się być skuteczne, gdyż spełniało zamierzenia kierownictwa partyjnego.

Proces, określany mianem "wolbromskiego", rozpoczął się w dniu 16 stycznia 1951 roku i trwał kilka dni. Przed Wojskowym Sądem Rejonowym, którego przewodniczącym zespołu orzekającego wyznaczony został mjr Julian Polan-Haraschin, stanęli dwaj księża, siedmiu członków młodzieżowej organizacji podziemnej a także matka jednego z członków tejże organizacji i zabitego nieletniego syna. 

Oskarżał, równie sławny jak sędzia Haraschin mjr Henryk Ligęza. Sens owego procesu i jego znaczenie najlepiej pojęli ci duchowni, którzy wcześniej skazani wyrokami sądów wojskowych odbywali karę więzienia. Ks.J.Zator- Przytocki stwierdził: "Celem tego procesu było zohydzenie księży przez imputowanie im brania udziału w dokonanym przez podziemie morderstwie na małym chłopcu"

Proces ten stał się, jak wiadomo, pierwszym ogniwem łańcucha aresztowań, na którego końcu było  uwięzienie ks. Stefana Wyszyńskiego, arcybiskupa, Prymasa Polski. Wcześniej aresztowano i skazano bp. Czesława Karczmarka, ordynariusza Diecezji Kieleckiej, który odmówił karania konsekwencjami kanonicznymi obu księży- ks. Oborskiego i ks. Gadomskiego. W ogłoszonym w dniu 22 stycznia 1951r. wyroku sąd orzekł trzy kary dożywotniego, trzy długoletniego więzienia. Księża zostali skazani na dożywotnie więzienia. Obaj skierowani zostali do odbywania kary do Centralnego Więzienia w Rawiczu. Czas, w którym przetransportowano ich do więzienia, był wyjątkowo niekorzystny, choćby z uwagi na monstrualnie przepełnienie. Bowiem stan "zaludnienia na dzień 1 lutego 1951 r. wynoszący 2789 więźniów powiększył się jeszcze do 3785 na dzień 1 października- podczas gdy wg regulaminu w więzieniu tym było miejsce dla 528 więźniów. Tragiczne warunki bytowe-dotkliwy brak powietrza w celach, miejsca na nocny spoczynek, krańcowe ograniczenie wody- pogarszało jeszcze wprowadzenie w życie przepisów o zakazie otrzymywania paczek od rodziny i lekarstw dla chorych spoza więzienia. Jednak z krakowskiego więzienia nie przywieziono ich w tym samym transporcie. Najpierw do Rawicza przybył, jak na to wskazują urzędowe zapisy, ks.dr P.Oborski, a kilka miesięcy później ks. Z. Gadomski. Obaj natomiast tak samo zostali zakwalifikowani przez Komisję Segregacyjną  jako "zaciekli wrogowie ustroju i włączeni do grupy segregacyjnej oznaczonej literą  A, co uzasadniało stosowane najostrzejszego rygoru więziennego. Ks. Oborski miał jednak nieszczęście- już podczas przyjęcia transportu, które odbywało się zgodnie z tradycyjnym rawickim rytuałem obejmującym lżenie, zastraszanie i bicie przybyłych- podpadł ówczesnemu zastępcy szafa Działu Specjalnego, "słynącemu" z brutalności Leonowi Utracie. To personalne "wyróżnienie" ominęło ks. Gadomskiego, choć jego transport miał być przyjęty jeszcze bardziej "serdecznie". W 1951 r. w Rawiczu odbywało karę 33 księży i zakonników- więźniów politycznych. W miejsce opuszczających więzienie duchownych z mniejszymi wyrokami przybywali skazani na bardziej "solidne" od 10 lat wzwyż. Przybywjący wraz z ks. Gadomskim z Krakowa więźniowie przywieźli wręcz wspaniałe opinie o swoim, jak powiadali, kapelanie. Po latach opublikuje je gen. Michał Nieczuja-Ostrowski, pisząc: "Był to wspaniały człowiek i wielki patriota. Za swój kapłański obowiązek uważał sprawowanie świętych sakramentów  odprawiania Mszy świętej w każdych warunkach, we wszystkich miejscach gdzie skierował go Bóg. W sposób tylko sobie znany ks. Zbigniew potrafił niemal natychmiast po osadzeniu go w Rawiczu, nawiązać kontakty, które nie tylko ułatwiły mu prowadzenie działalności duszpasterskiej, ale jej zorganizowanie w skali dotychczas nie do pomyślenia. Zdawało się to niemożliwe. Stało się jednak faktem, z jak daleko idącą pomocą przyszli mu nie tylko więźniowie, ale także funkcjonariusze Straży Więziennej. Jednym z największych niemal osiągnięć było właśnie zaangażowanie do przenoszenia z zewnętrz komunikantów przez funkcjonariuszy, którzy pozostawali poza wszelkimi podejrzeniami.

W ten sposób ks. Zbigniew mógł zaopatrywać niemal wszystkich duchownych, którzy byli w stanie spełnić funkcje duszpasterskie.  Działania duszpasterskie najbardziej rozwinięte były na terenie szpitala więziennego. Tam, bowiem działał ks. Zbigniew, który w Rawiczu nabawił się gruźlicy. Najbliższym jego pomocnikiem był ks. Kazimierz Fertak, proboszcz z Mrozów, skazany na 15 lat więzienia. W 1954r. do szpitala trafił też przewieziony właśnie z Wronek ks. Józef Lelito. Prócz udzielania sakramentów, najczęściej w Sali najciężej chorych, odprawiano Mszę Św. Ten obszar działań, choć zwalczany, to jednak znacznie łagodniej był postrzegany przez władze. Ciężko chorzy stawali się dla nich nie liczącymi się przeciwnikami. Za najbardziej niebezpieczne uznawane były działania wśród zdrowych i nie zaawansowanych wiekowo więźniów. W tych przypadkach działalność duszpasterska stała się godzącą w podstawy ustroju, kontrrewolucyjną. Usuwany, co pewien czas ze szpitala, osadzony w izolatce będąc w karcerze ks. Zbigniew, jak to określano: "powracał ruchem wahadłowym powracał radośnie witany. Działo się to za sprawą lekarzy, którzy wskazywali na zagrożenie życia, powołując się na orzeczenie wydane przez lekarzy inspektorów Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Lekarze więzienni, tak jak duchowni, spełniali we wszystkich zakładach karnych niezwykle ważne role. 

Stali w pierwszym szeregu więziennej samoobrony, bardzo ważnej i silnej organizacji funkcjonującej bez cienia nawet form organizacyjnych. Po prostu -byli i działali. Według więziennych przekazów, tajnym duszpasterzem więziennym był także ks. Piotr

Oborski, co zresztą zdawało się być rzeczą naturalną. Ks. Zbigniew ciężko przeżył śmierć swego proboszcza, która nastąpiła już w drugim roku jego osadzenia w Rawiczu. Wiadomą rzeczą było, że jej sprawcą stali się "spec Leon Utrata i komendant 1 Pawilonu Józef Kukawka. Zmarł śmiercią wymuszoną. Uznany za męczennika, gdyż doznawał męczarni podczas długookresowego osadzania w karcerze, głodzenia, bicia i poddawania różnym metodom dręczenia. Oficjalną przyczyną zgonu było "ropne zapalenie otrzewnej". Nie dosięgła ich ziemska sprawiedliwość, ale jak nazwać fakt, że obu tych oprawców po latach, po śmierci, pogrzebano na rawickim cmentarzu zaledwie w odległości kilku kroków od ich ofiary? W Rawiczu ks. Zbigniew stał się symbolem więziennego kapelana. Z Rawiczem rozstał się ks. Zbigniew na początku marca 1956 r., gdy wraz z czterema księżmi, ks. R Błaszczkiewiczem, ks. M. Deńko, ks. J. Lelito, ks. J. Śmietaną został umieszczony w transporcie skierowanym do więzienia we Wronkach. 

Tam w innych, nieznanych mu warunkach od razu włączył się w nurt tajnej działalności duszpasterskiej, w której zdawali się najbardziej wyróżniać wyjątkowo dzielni O. Tomasz Roztworowski,  jezuita, ks. Leon Szeląg, marianin , a także wielu innych duchowych, jak ks. Jan Stępień, O. Stanisław Nawrocki, O. Czesław Białek, który po odbyciu kary zorganizował w Poznaniu akcję wysyłania paczek do więzień.

    Poza działalnością duszpasterską  podejmował próby działań charytatywnych. Gdy otworzyła się okresowo możliwość nadsyłania paczek, przekazywał nie mających rodzin więźniów swojej rodzinie, znajomym, a potem zwolnionym księżom. Zachowało się też pismo księdza Zbigniewa do naczelnika więzienia w sprawie przekazania z jego konta sumy pieniężnej dla nie posiadającego bliskich więźnia. Konieczność, której władze nie mogły oficjalnie ominąć, choćby okresowego umieszczenia ks. Zbigniewa w szpitalu z uwagi na fakt dwukrotnego zachorowania na żółtaczkę, ułatwiło mu rozszerzenie działań duszpasterskich.

Jak pisał Rudolf Adamczyk :,,... Ks. Zbigniew Gadomski będąc w więzieniu we Wronkach, zaopatrzył na śmierć około 150 więźniów. Celebrował regularnie Mszę św. w celi więziennej. W pierwsze piątki miesiąca miał do komunii św. więcej osób niż w parafii." 

Nie ma w tych słowach cienia przesady, szkoda tylko, że wkradł się błąd odtąd powielany. Wypowiedź odnosi się do pobytu ks. Gadomskiego  w Rawiczu a nie we Wronkach. Świadczą o tym przytaczane, a oparte na dokumentach, daty.

          Amnestia, która została ogłoszona wkrótce po przybyciu ks. Zbigniewa do Wronek, wniosła do życia więźniów ogromne zmiany. W wyniku zastosowania jej przepisów uzupełnionych innymi aktami prawnymi, aktami łaski i przerwami w karze z uwagi na zły stan zdrowia, pod koniec roku do niedawna przepełnione więzienie poczęło pustoszeć. Również środowisko więźniów politycznych - duchownych, liczące niegdyś ponad sto osób, zmniejszyło się do dwóch. Jak się okazało, przepisy amnestii i różnych aktów prawnych stosowanych w 1956r., w tym złagodzeń w związku ze złym stanem zdrowia nie objęły tylko jednego księdza -ks. Zbigniewa Gadomskiego. Wyrok wydany w styczniu 1951r., po odbyciu przezeń sześciu lat i kilku miesięcy, pozostawiono bez zmian. Wówczas to, głębokiego sensu nabrały słowa rawickiego ,, speca" - 

,, nie ma sensu wytaczać Gadomskiemu dodatkowej sprawy za jego wyczyny, gdyby tak miał 10 lat, należałoby wyrok zwiększyć, ale on ma dożywocie". 

Wypowiedź ta nabierała jeszcze bardziej ponurego wydźwięku, gdy na pamięć wracała inna, w której wspominany oficer specjalny przekonywał innego księdza, że jego wyrok dożywotniego więzienia wcale nie musi oznaczać długoletniego więzienia. Wkrótce słuszność swego wywodu udowodnił, posługując się już nie słowem, a czynem. W tym przypadku dożywotnie więzienie sięgnęło granic dwóch lat i dwóch, bez jednego dnia, miesięcy. Ze swym "dożywociem" ks. Zbigniew został przewieziony do Strzelec Opolskich. Tu, mimo obowiząującego od dawna teoretycznie łagodniejszego rygoru nie szczędzono mu kar ani izolacyjnej celi. 

Po krótkim pobycie w celach wspólnych, wszczęto przeciwko niemu śledztwo, podejrzewając "kierowanie więziennym podziemiem". Skończyło się na karcerze i celach izolacyjnych oraz skierowaniu do więzienia w Raciborzu, w którym "odsiadkę" rozpoczął od celi pojedynczej. Krótki okres zatrudnienia w księgowości zakończył się śledztwem w sprawie kontaktów z osobami spoza więzienia organizującymi pomoc materialną dla więźniów. Pobyt w nowym więzieniu w -Sztumie tradycyjnie rozpoczął w celi izolacyjnej. Potem przyszła udręka cel wspólnych ze specjalnie dobranymi więźniami kryminalnymi. Ci byli znacznie gorsi od tych, z  którymi przychodziło mu przebywać od końca 1956 r. Sytuację pogarszał znaczny ubytek sił fizycznych, oraz częstsze i dłuższe nasilenie dolegliwości powodowanych pogłębianiem się chronicznych już schorzeń. Jednak obłaskawiał nawet agresywnie nastawionych współmieszkańców celi, co więcej: pozyskiwał ich i przywracał wierze,  jednak coraz częściej poczynał odczuwać brak dawnych więziennych przyjaciół. W tej sytuacji jeszcze większe, wręcz symboliczne znaczenie zyskał fakt duchowego wsparcia ze strony kościoła, Jego wysokich hierarchów. Oto jego biskup ordynariusz Diecezji Kieleckiej, ks. Czesław Karczmarek, który niegdyś odrzucił rządania władz o zastosowaniu wobec niego kar kościelnych, nie tylko przysyłał mu "listy, nawet z miejsca swego internowania, ze słowami otuchy i pasterskimi błogosławieństwem , ale po zwolnieniu nie zawahał się przybyć do niego na widzenie".

          Również ks. Kardynał Stefan Wyszyński ,Prymas Polski ,kierował swe listy do matki księdza i jego siostry , informując o prowadzonych od dawna przez Episkopat staraniach o uwolnienie . W jednym z pism , napisanych w imieniu własnym od ministra sprawiedliwości , ks. Prymas przypomniał że wśród uwolnionych księży , nadal nie ma ks. Zbigniewa Gadomskiego . Zwracał się też o stworzenie możliwości , iżby ks. Zbigniew ,,mógł spełniać obowiązek czysto religijny , odprawiania Mszy św." 

Wówczas dopiero, gdy miał za sobą dziesięć lat i trzy miesiące kary , zawiadomiono go o zgładzeniu przez Radę Państwa jego wyroku . I znów charakterystyczne postanowienie . Wbrew powszechnie stosowanej praktyce , dożywotnie więzienie obniżono mu nie do 12, lecz do 15 lat .Władze bowiem , mimo że znały treść wcześniejszych odwołań , fałszywych oskarżeń wobec obu księży, to jednak tego faktu nie chciały przyjąć do wiadomości. Ksiądz Oborski już nie żył , natomiast ks. Gadomski zdołał , mimo coraz gorszego stanu zdrowia , wytrwać i pozostawać wzorem kapłana , nie przypadkowo zyskując miano ,,kapelana więźniów politycznych ''.

To jednak utrwalało przekonanie władz, że nadal jest ,,zaciętym wrogiem ustroju '' . Ostatecznie jednak,             w dobie tzw. Odnowy , wzmożone naciski ze strony Kościoła o uwolnienie księdza zrobiły swoje .

Po odbyciu dziesięciu lat i siedmiu , bez jednego dnia , miesięcy , 18 listopada 1960r, mógł opuścić więzienie . Zwolnienie jakie mu udzielono było co wyraźnie podkreślano przedterminowym zwolnieniem warunkowym ,      a więc zwolnieniem które w każdej chwili mogło być odwołane. 

        Ks. Zbigniew Karol Gadomski był najdłużej więzionym duchownym katolickim w PRL. W wielu przypadkach dłużej niźli osoby ułaskawione z pierwotnie orzeczonych kar śmierci . Nic zatem dziwnego , że na otwartej w grudniu 1996r. wystawie "Więźniowie polityczni PRL 1944-1956" wśród ukazanych kilkunastu najwybitniejszych duchownych kościoła rzymsko i grecko katolickiego, było zdjęcie , nota biograficzna i pamiątki po księciu Zbigniewie, jednym z najbardziej bohaterskich duchownych , swoim bólem i cierpieniami zapisujących karty historii Kościoła i naszego Kraju.

Opracowano w oparciu  o artykuły prasy katolickiej,
tyg "Czas", "Niedziela", przewodnik "Kocham Miechów"

 

Kontakt

Gminny Zespół Szkół w Kozłowie

Kozłów 303

32-241 Kozłów

woj. małopolskie 

tel.  (41) 2308408

tel. do gim. (41) 3841310

mailgim

,,Ożywić pola"

Program aktywnej edukacji ekologicznej

ROK BAŻANTA

1. O programie

2. Wydarzenia

3. Konkursy

4. Zakładanie remiz

5. Działania proekologiczne

6. Natura 2000

7. Działania dodatkowe

 

ROK GĘGAWY

1. O programie 

2. Wydarzenia

3. Remizy śródpolne

4. Działania w remizach

5. Akcje w terenie

6. Konkursy

7. Segregacje odpadów

8. Program Natura 2000

9. Działania dodatkowe

Gościmy

Odwiedza nas 4 gości oraz 0 użytkowników.

wykpodrZapraszamy do zapoznania się się z aktualnymi wykazami podręczników      dla poszczególnych klas      w naszym gimnazjum.

 wykaz podręczników

economylog

 Projekt "Me&Economy" 

realizowany w ramach

unijnego programu

""Młodzież w Działaniu".

 

bibliotreklam1

Kto czyta -żyje wielokrotnie.

 Kto zaś z książkami obcować nie chce - na jeden żywot jest skazany

  J.  Czechowic   Zapraszamy do biblioteki